fot. Łukasz Kapustka - Radny Miasta Poznania W czwartek radni spotkali się na Komisji Oświaty i Wychowania. Na spotkanie przyszli także przedstawiciele czterech poznańskich przedszkoli, które Wydział Oświaty Urzędu Miasta Poznania wskazał do zamknięcia, czyli Przedszkola nr 69 z ulicy Chopina, nr 25 z ulicy Głogowskiej, nr 161 z osiedla Rusa oraz nr 180 z osiedla Polan. Powód? Niż demograficzny.
Radni jednogłośnie stwierdzili, że póki co żadnej z placówek nie należy zamykać – Wspólnie z radnymi z klubu Lewica Polska 2050 Adamem Szabelskim oraz Haliną Owsianną, zabierając głos wyrażaliśmy sprzeciw wobec planom likwidacji placówek oświatowych. Każdy z nas w swojej wypowiedzi wspierającej placówki poruszał inne kwestie i podawał inne argumenty. Poruszaliśmy m.in. kwestie konieczności tworzenia mniej licznych grup w przedszkolach zamiast ich likwidacji, brak formalnych opinii rad osiedli, wysokich dotacji przekazywanych placówkom nieprowadzonym przez Miasto Poznań przy jednoczesnym zamykaniu miejskich placówek – pisze Łukasz Kapustka w swoich mediach społecznościowych
Podobnie zadecydowała Koalicja Obywatelska z przewodniczącym Komisji Oświaty i Wychowania – Markiem Sternalskim na czele. – Na komisji podjęliśmy decyzję, że nie należy zamykać tych przedszkoli, chociaż głosowania nie było. Na sesji rady miasta w połowie lutego też nie będzie, ponieważ musiałaby powstać uchwała, a ta nie powstanie – mówi Marek Sternalski. Teraz radni czekają na przepisy ogólnopolskie. – Te już się tworzą w postaci ustaw. Zmienią sposób myślenia o placówkach oświatowych w kontekście niżu demograficznego. Wszystko po to, żeby nie trzeba było zamykać przedszkoli i szkół. Nowe ustawy mają kłaść nacisk na utrzymanie sieci szkół nawet przy małej liczbie dzieci, aby zapewnić równy dostęp do edukacji – mówi przewodniczący komisji.
Ministerstwo Edukacji Narodowej pracuje nad zmianą algorytmu subwencji oświatowej, tak aby bardziej uwzględniała ona koszty stałe utrzymania budynku, a nie tylko „pieniądz idący za uczniem”. Choć w 2026 roku nie ma planów na zmianę „sztywnej” liczby – 25 dzieci – w ustawie, realna liczebność grup w wielu miejscach spada z powodu demografii, a nowa podstawa programowa wymusza na nauczycielach pracę w sposób bardziej dostosowany do panujących warunków w środowisku, ale też typowy dla mniejszych grup. – Jak już ustawa zostanie napisana i wejdzie w życie, może wówczas w tych mniejszych placówkach tworzyłoby się miejsca dla dzieci ze specjalnymi potrzebami. Trzeba zmienić sposób myślenia, żeby nauczycielom się dobrze pracowało, a dzieciom tworzyło się jeszcze lepsze warunki do rozwoju – mówi Marek Sternalski. – Oczywiście w długiej perspektywie czasu mając na uwadze demografię czekają nas dyskusje i trudne decyzje dotyczące sieci szkół i przedszkoli, ale nie jest to jeszcze ten moment. Wygaszanie placówek – jeżeli w ogóle – powinno następować naturalnie – dodaje Łukasz Kapustka.

